Jan Paweł II podróżował po świecie, a po powrocie z męczących pielgrzymek odwiedzał kolejne parafie. Przynajmniej piętnaście parafii rocznie. Było to ciągłe, systematyczne zajęcie, przerywane jedynie w wyjątkowych sytuacjach, takich jak podróże, w momentach trudnych jak zamach, problemy zdrowotne i wypadki. Kontynuował je również w czasach, kiedy choroba znacznie nadwątliła jego siły fizyczne. Każdą poprzedzało środowe spotkanie na obiedzie z proboszczem i jego współpracownikami, którym towarzyszył kardynał Wikariusz Rzymu. (początkowo kardynał Ugo Poletti, potem Camilo Ruini) oraz biskup pomocniczy danego rejonu. Przygotowywali raport na temat parafii, wiernych, modelu duszpasterstwa i napotykanych trudności. Ojciec Święty zadawał pytania, dowiadywał się, pragnął mieć pełny i szczegółowy obraz ludu Bożego. W niedzielę Papież udawał się do parafii, aby osobiście poznać ludzi, szczególnie zaś rodziny. Rozmawiał z młodzieżą, z dziećmi. Pewnego dnia jedno z nich, z odrobiną przekory, przypomniało mu wynik meczu piłkarskiego: „Wasza Świątobliwość, Włochy – Polska 2:0”; Inne dało mu swój numer telefonu mówiąc: „Jeśli będziesz miał ochotę, możesz do mnie zadzwonić”. Pragnęli wszystko o nim wiedzieć: dlaczego chciał zostać księdzem? Czy trudno jest być papieżem? Czy cieszy się, że nim jest? On odpowiadał, wyjaśniał, opowiadał. Szczególną troską otaczał studentów. Zawsze powtarzał, że od ukształtowania młodych pokoleń zależeć będzie przyszły stan społeczeństwa i narodu. Dlatego też na samym początku, zaniepokojony był brakiem właściwej opieki duszpasterskiej nad młodzieżą akademicką. Stąd zrodził się pomysł dorocznych spotkań ze studentami szkół wyższych.
Kard. Stanisław Dziwisz – „Świadectwo”