Kalenberg 2024

19 maja 2024 Koło Przyjaciół Fundacji Jana Pawła II w Wiedniu zorganizowało na Kahlenbergu uroczystą Mszę św. z okazji 104 rocznicy urodzin Papieża i 10 rocznicy jego kanonizacji. Przewodniczył jej i homilię wygłosił o. Marek Król, OFMcap z Wiednia. Poniżej pełny tekst homilii.

Na zgromadzonych w Wieczerniku Apostołów, jak pisze św. Łukasz w Dziejach Apostolskich, Jezus Chrystus zesłał Ducha Świętego.
W ten sposób rozpoczyna się nowy etap – czas Kościoła, który ożywiony darem z nieba rozpoczyna przepowiadanie radosnej nowiny o zbawieniu w Chrystusie.
Duch Święty dzięki swoim darom: mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej uzdalnia wiernych do dojrzałej obecności w świecie.
W tę uroczystość wspominamy naszego wielkiego świętego rodaka Jana Pawła II, którego 10. rocznicę kanonizacji i 104. urodzin wspominamy dzisiaj.
Chcemy przywołać jego postać w kontekście tego tej wielkiej uroczystości. Muszę przyznać, że czuję się trochę bezradny, co wybrać z tego niezwykłego życiorysu, z ogromnego dorobku myśli naszego wielkiego Świętego.

Postanowiłem dać się prowadzić Słowu Bożemu z dzisiejszego święta Zesłania Ducha Świętego i wybrać kilka słów, które niewątpliwie były ważne dla Jana Pawła II. Wydaje mi się, że jeszcze w Polsce uczył się znaczenia wielu słów, które znacząco wpłynęły na jego posługę piotrową. Uczył się tych ważnych słów w naszym kraju i w naszym Kościele. Tym bardziej powinniśmy zastanowić się nad tymi słowami i zadać sobie pytanie, czy nas Polaków nasze chrześcijaństwo prowadzi do tych samych wartości, tej samej miłości i tego samego rozumienia tego, co ważne: Dom – Rodzina, Ewangelizacja, Świadectwo

W dniu Pięćdziesiątnicy z Wieczernika wyszła wspólnota, w której bezdyskusyjnie odnajdujemy zalążek Kościoła. Pamiętamy jednocześnie, że ta wspólnota 50 dni temu spotkała się w wieczerniku, aby świętować Paschę.  Możemy na nich spojrzeć jako na rodzinę. Pascha była zawsze celebrowana w rodzinie. Początek Kościoła ma zatem więzy rodzinne, domowe. Później, kiedy powstawały wspólnoty chrześcijan, to wiemy, że gromadziły się w domach.

Rodzina jest więc modelem Kościoła. Rodzina jest rzeczywiście miejscem, w którym Kościół się rodzi, gdzie wiara jest przekazywana, gdzie wszystko tak naprawdę jest przekazywane. Rodzina jest pierwszym miejscem, gdzie człowiek dojrzewa do swojego człowieczeństwa, uczy się, co to znaczy być człowiekiem, potem uczy się, co to znaczy być człowiekiem wierzącym.  A to wszystko wyrasta z polskiego doświadczenia, z tego, czym rodzina jest w naszym polskim myśleniu, jakie miejsce zajmuje pośród naszych wartości. 0 nas można różne rzeczy mówić, ale nikt nie może powiedzieć, że w polskim społeczeństwie rodzina nie jest wartością najważniejszą. Bo jest! Chwała Bogu za to!

Wielkie nauczanie Jana Pawła II o rodzinie, o miłości, także o seksualności człowieka, wszystko to, co nazywamy teologią ciała, to rodziło się jeszcze w Polsce. Zostało zebrane w książce „Miłość i odpowiedzialność.” To jest to, co kard. Wojtyła zabrał ze sobą do Rzymu.

Jan Paweł II stawał mężnie w obronie rodziny. Jego nauczanie w obronie rodziny było stanowcze i pełne namiętności. W „Liście do Rodzin” pisał z jasnym przekonaniem: „Poprzez rodzinę toczą się dzieje człowieka, dzieje zbawienia ludzkości”. A w niezwykle aktualnej adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio” oświadczył: „W obecnym momencie historycznym, gdy rodzina jest przedmiotem ataków ze strony licznych sił, które chciałyby ją zniszczyć lub przynajmniej zniekształcić, Kościół jest świadom tego, że dobro społeczeństwa, i jego własne, związane jest z dobrem rodziny, czuje silniej i w sposób bardziej wiążący swoje posłannictwo głoszenia wszystkim zamysłu Bożego dotyczącego małżeństwa i rodziny” (FC, 3).  Myślę, że Jan Paweł II poczuł bolesną ranę w sercu, gdy rozeszła się wiadomość, że Parlament Europejski nie może dojść do porozumienia w sprawie definicji rodziny: fakt ten był bardzo dotkliwy i wskazywał na dezorientację europejskiego sumienia. Być może pod wpływem tego niepokojącego faktu Papież rzucił się, niczym sportowiec, do obrony rodziny. Światowe Dni Rodziny, Jubileusz Rodzin, liczne Orędzia do Małżonków i Rodzin są owocem wytrwałej miłości, a jednocześnie inteligentnym działaniem na rzecz reedukacji narodów i parlamentów do wartości, kształtujących autentyczną cywilizację miłości.

Jeśli rodzina upadnie, co pozostanie ze społeczeństwa? Jeśli rodzina zniknie, co poprowadzi dzieci na drodze życia? Zagubienie młodych ludzi jest konsekwencją zagubienia rodziny. Być może za kilka lat lub dziesięcioleci będziemy w stanie lepiej docenić pracę wykonaną przez Jana Pawła II, na rzecz odbudowania znaczenia rodziny. W miarę upływu czasu będziemy coraz lepiej rozumieć prawdę zawartą w stwierdzeniu Jana Pawła II: „Im bardziej rodzina jest święta i zjednoczona, tym bardziej zjednoczone jest społeczeństwo. Przeciwnie, rozpad społeczeństwa zaczyna się od rozpadu rodziny”.

Ewangelizacja to drugie słowo jakie słyszymy w dzisiejszej liturgii. W dzień Pięćdziesiątnicy wychodzą Apostołowie napełnieni Duchem Świętym, aby ewangelizować. To przesłanie ewangeliczne, wprawiało naszego Papieża w ruch. Niestrudzony w pielgrzymowaniu na krańce świata, aby głosić Ewangelie.

Podkreślał często, że dziś szczególnie Europa potrzebuje nowej ewangelizacji. Europa jest dzisiaj Kontynentem, na którym trzeba na nowo postawić krzyż, jako znak dobrej nowiny, jako znak Ewangelii.

W tym świecie, gdzie są tysiące, dziesiątki tysięcy kościołów. Gdzie ciągle jeszcze można chwalić Boga: są chrześcijańskie struktury, chrześcijańska kultura, jest bardzo ważny charytatywny wysiłek społeczeństw, gdzie tych znaków chrześcijaństwa jest jeszcze sporo.

Papież mówił: „W tej Europie trzeba na nowa postawić krzyż. Jest pora nowej ewangelizacji”. Gdzie się tego nauczył? Gdzie to odkrył? Gdzie Papież pierwszy raz powiedział o nowej ewangelizacji? W Brukseli – nie, w Berlinie – nie, w Amsterdamie, w Wiedniu – nie, ale w Nowej Hucie. W Nowej Hucie, w Mogile, w 1979 roku. Papież mówił o potrzebie postawienia krzyża na nowo, wiedząc dobrze, że w XIII wieku ten krzyż do Huty przynieśli cystersi i go postawili w Mogile. Po ośmiu wiekach trzeba zrobić to samo. Trzeba postawić ten krzyż od nowa. To jest też nasza odpowiedzialność za Europę. Można chodzić i zaklinać rzeczywistość i mówić: korzenie chrześcijańskie, kultura chrześcijańska. To nic nie znaczy bez postawienia krzyża i bez głoszenia Ewangelii na nowo każdemu, kto żyje na tym kontynencie. „Każdy człowiek ma prawo poznać Jezusa Chrystusa”, mówił Benedykt XVI. A Jan Paweł II wołał: „Zacznijcie od Polski. W Polsce postawcie od nowa krzyż”. Czy to nie dziwne, że nam to powiedział w Nowej Hucie?

Wyjechał z niej osiem miesięcy wcześniej na konklawe do Rzymu. On nie mówił o Kościele, którego nie znał. Mówił o Kościele, którego był biskupem, mówił o Kościele, który miał męczenników, o Kościele ludzi, którzy postawili w Hucie świątynię wbrew zakazom władzy, która chciała, aby tam było nigdy kościoła. Ludzie zapłacili za to więzieniem, zdrowiem i życiem. Do nich mówił: „Postawcie krzyż od nowa. Jest czas nowej ewangelizacji”. Trzeba mieć widzenie Proroka, żeby to powiedzieć.

Pozwólcie przytoczyć jeszcze jedno słowo z dzisiejszej Ewangelii: świadectwo. „Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku”.

Papież Franciszek mówił na kanonizacji o takim wymiarze świadectwa św. Jana Pawła II, jakim była jego modlitwa. Świadectwo modlitwy. Niektórzy pamiętają Jego ostatnią pielgrzymkę, w czasie której w Kalwarie i na Wawelu, przez pełną godzinę był zatopiony w modlitwie. W absolutnej ciszy rozmawiał z Bogiem. Operatorzy telewizyjni nie wiedzieli co robić, bo jak można transmitować ciszę?

Jest też inny aspekt świadectwa, który się wyraża heroiczną pracą tego człowieka. Chcę przytoczyć wspomnienia jednego z członków z komisji przygotowującej materiały do beatyfikacji.

Musiała być w procesie beatyfikacyjnym przejrzana cała jego korespondencja. Trudne do uwierzenia, ale Karol Wojtyła jako biskup Krakowski korespondował z pięcioma tysiącami osób.

Po podliczeniu wyszło, że dziennie pisał średnio 7 listów. Robił to w ten sposób, że gdziekolwiek był, otwierał kolejny list, czytał i na kopercie pisał odpowiedź. Potem w sekretariacie przepisywano tę odpowiedź. Wszystkie koperty się zachowały z jego ręczną odpowiedzią na każdej! Siedem listów dziennie! A jak pojechał gdzieś na tydzień, to 50 znowu czekało na niego do odpisania. To jest znak niesłychanego szacunku do człowieka.

W tych pięciu tysiącach pism z korespondencji znajdziemy wszystkich ludzi, od tych których Kościół uznał za już świętych. Ludzi, którzy, byli papieżami. królami, prezydentami, po tych najprostszych. Na przykład pisał do kobiety, że w tym liście posyła jej pieniądze na węgiel: albo do kogoś innego, że właśnie się za nim wstawiał, żeby jego dziecko przejęto do przedszkola. Nie było listu, na który by nie odpisał. Nie wiem jak was, ale mnie nie stać na taki heroizm.

My dzisiaj korespondujemy za pomocą e-maili. To jest właściwie automatyczne, naciskasz i pokazuje ci się treść maila. Odpisujecie na wszystkie? Dzisiaj to jest tysiąc razy łatwiejsze, dzisiaj to jest prawie mechaniczne, a on wszystko piórem na kopertach i to będąc biskupem, kardynałem, papieżem.

W uroczystość zesłania Ducha Świętego, dostrzegamy, że ten sam Duch jest nam udzileny ludziom w nieprzebranej mierze. Niektórym z nas jest dane, że oddają się do dyspozycji Jego i wtedy dokonują wielkich dzieł Bożej miłości.

Św. Jan Paweł II był właśnie takim człowiekiem, który przez wstawiennictwo Maryi całkowicie poddał się prowadzeniu Ducha Świętego (totus Tuus). Jego postawa jest więc dla nas zachętą do otwarcia się na tę samą Jego przeogromną moc. Amen!