📷 rainews.it

Meksykanie czuli się przez Jana Pawła II wyróżnieni

– Pierwsza wspólna pielgrzymka za ocean i pierwsze wrażenia. Jak było? 

 – Meksyk go kochał. Cała Ameryka Łacińska go kochała. Na pierwszym miejscu była Matka Boża, a potem Ojciec Święty. Zresztą czuli się przez Jana Pawła II wyróżnieni, bo przecież w pierwszej podróży apostolskiej pojechał właśnie do Meksyku. I tam powiedział: „Meksyk – zawsze wierny”. Traktowali go jak swojego i zawsze okazywali mu wielką miłość i ogromny szacunek. Zapamiętałem ulice wysłane kwiatami – dosłownie dywany z kwiatów, długie kilometry. U nas w Polsce tego nie było. Tam była taka tradycja. Na ulicach rozśpiewane tłumy.

– Jak Ojciec Święty reagował? 

– Był szczęśliwy i bardzo wdzięczny. Pragnął im tę radość i wdzięczność okazać. Zapamiętałem homilię w bazylice Matki Bożej z Gwadelupy w stolicy Meksyku i taką przejmującą ciszę, kiedy Ojciec Święty prawie krzyczał w obronie ofiar terroryzmu, przemocy i handlu narkotykami. Pamiętam wzruszające spotkanie z chorymi w szpitalu im. Lopeza Mateosa. Po tym oficjalnym spotkaniu i błogosławieństwie, już bez kamer, Ojciec Święty poszedł do tych najciężej chorych: na raka i AIDS. Potem lecieliśmy do Stanów Zjednoczonych. Było piękne spotkanie z młodymi ludźmi w Saint Louis oraz apel, by stanowili „światłość świata”. I to wymowne pożegnanie: „Tak więc Ameryko: Jeśli pragniesz pokoju, troszcz się o sprawiedliwość, broń życia. Jeśli pragniesz życia – przyjmij prawdę objawioną przez Boga”.

Za zgodą ks. abp. Mieczysława Mokrzyckiego – „Najbardziej lubił wtorki”

Wydawnictwo M, Kraków 2008 r.