📷 East news/sipa/Grzegorz Gałązka

Kolega opowiedział mi niezwykłą historię.

– Jan Paweł II czynił cuda…

– Mój kolega, z którym studiowałem we Włoszech, pochodzący z Sycylii, poprosił mnie któregoś dnia, żebym przekazał Ojcu Świętemu prośbę o szczęśliwą operację jego mamy. Prośbę przekazałem. Ojciec Święty odprawiał w tej intencji mszę. Potem kolega opowiedział mi niezwykłą historię. Tej nocy jego mamie śniło się, że Ojciec Święty przyszedł do niej i pogłaskał ją po głowie. A lekarz – już po operacji – w rozmowie z najbliższą rodziną mówił, że czuł, jakby jakaś ręka go prowadziła. Nie wiedział, że Papież modlił się o powodzenie tej operacji. A kiedy się dowiedział, chciał koniecznie przyjechać do Ojca Świętego i opowiedzieć mu o tym, czego doświadczył. Wkrótce miał szczęście być na audiencji.

– A mama kolegi wyzdrowiała?

– Tak , mama wyzdrowiała. I jest bardzo wdzięczna Panu Bogu i Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II.

Codziennie miał też swoje intencje. Tak, a kiedy był już starszy i słaby, prosił, żeby je też spisywać. Zawsze była intencja całego Kościoła oraz diecezji w Rzymie i pracowników kurii. Miał też kopię listy osób pracujących w kurii. Kopię z „L’Osservatore Romano”. Po mszy świętej wyjmował tę karteczkę, rzucał okiem i modlił się. To był dla mnie dowód, że Ojciec Święty te imiona i nazwiska obejmował swoją modlitwą.

Za zgodą ks. abp. Mieczysława Mokrzyckiego – „Najbardziej lubił wtorki”

Wydawnictwo M, Kraków 2008 r.