📷pinterest.com

Było pięknie. Ojciec Święty był bardzo szczęśliwy

Droga krzyżowa miała dla Jana Pawła szczególne znaczenie. Odprawiał ją w każdy piątek. W każdy piątek, przez cały rok. To było dla niego przeżycie Męki Chrystusa Zbawiciela, który ofiarował za nas życie, odkupił nas. To było takie wotum Ojca Świętego za dar Odkupienia.

To na jego polecenie w ogrodach na dachu papieskiego apartamentu pojawiły się stacje drogi krzyżowej. Tam najbardziej lubił ją odprawiać. Kiedy pytam o najbardziej wzruszający moment posługi, arcybiskup uśmiecha się i opowiada o drodze krzyżowej na Wyspie Truskawkowej. Osiemnaście hektarów na jeziorze Simcoe niedaleko Toronto. Tam w lipcu 2002 roku Jan Paweł II spędził wakacje. Przed Światowymi Dniami Młodzieży w Toronto właśnie. Był piątek i Ojciec Święty chciał odprawić drogę krzyżową. Ale na tej wyspie były bardzo skromne warunki. Mieszkaliśmy w barakach, kaplica mieściła się w jednym pokoju. Taki ośrodek oazowy dla młodzieży. Jednak niedaleko był lasek, a w nim dróżki, jak w Kalwarii Zebrzydowskiej. Ksiądz Stanisław zaproponował, żebyśmy zabrali Ojca Świętego i pojechali takim elektrycznym samochodem na te dróżki. Pamiętam, jak odprawialiśmy drogę krzyżową, przejeżdżając przez ten las od stacji do stacji. Było pięknie. Ojciec Święty był bardzo szczęśliwy.

Za zgodą ks. abp. Mieczysława Mokrzyckiego – „Najbardziej lubił wtorki”

Wydawnictwo M, Kraków 2008 r.